Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
rozdział trzynasty [13]
characters book katiacereatti
Harry Potter and the incalculable man I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII XIII
14 lipiec 2008 Powrót witten by CamiShoot komentuj
ROZDZIAŁ TRZYNASTY
"To wszystko nie tak"
Chłopcy przy akompaniamencie wielkiego huku wypadli z budki telefonicznej. Teleporter natychmiast zmienił się z powrotem w pozytywkę.
- Gdzie jesteśmy? – zapytał Potter podnoszą się z ziemi
- Zapewne tam, gdzie żywi nie chodzą – odpowiedział Oliver schylając się po kostkę. – Schowaj ją.
Harry posłusznie ukrył kostkę w swojej kieszeni i zaczął rozglądać się po miejscu, w którym wylądował. Na pierwszy rzut oka przypominało to jaskinię, jednak było tu dosyć widno. Niebieskie światło padało na wodospady umiejscowione po bokach. W pomieszczeniu panowała aura tajemniczości.
- WINGARDIUM LEVIOSA* - powiedział Oliver wskazując różdżką na pobliski kamień, jednak nic się nie stało.- No to świetnie – powiedział Potter. – Nie możemy używać mocy.
- Słyszysz? – zapytał Oliver kiedy chłopcy zaczęli chodzić po jaskini
- Co?
- Woda zaczyna kapać w szybszym tempie – odpowiedział Fuller.
- Co? – powtórzył ze zdziwieniem Harry
Oliver podszedł bliżej ściany i wdepnął w… kałużę.
- Harry – powiedział zwracając się do towarzysza.
- Woda zaczyna wzbierać – dokończył Potter. – Tak widzę.
W mgnieniu oka poziom podniósł się o 30 centymetrów.
Trzeba uciekać – powiedział cicho Potter. – Tylko cholera GDZIE?! – już nieco głośniej
Nagle Oliver pociągnął go za ramię.
- Tam jest jakiś korytarz – powiedział chłopak ciągnąc Pottera we wskazanym kierunku.
- Zapewne nie jest tam bezpiecznie – odpowiedział Harry.
- Zapewne – przytaknął z uśmiechem Oliver.
Chłopcy czym prędzej pobiegli do wnęki, jednak po chwili odbili się jak małe piłeczki ping-pongowe. Przed nimi była jakaś niewidzialna ściana. Zanim zdążyli zastanowić się co to jest ich oczom ukazała się ładna, dorosła kobieta. Była ubrana na biało, wzrok jakiś nieobecny, a słowa które wypowiadała wzbudzały dreszcz na ciele.
- Witajcie przybysze – zaczęła. – Wasz czas się skończył.
Chłopcy spojrzeli na siebie z uśmiechem.
- Game Over – powiedział Oliver powstrzymując się od śmiechu.
- Za mną jest korytarz śmierci – powiedziała wskazując na piękne złote drzwi.
„Interesujące” –
pomyślał Oliver
- Jeśli uda Wam się go przejść, traficie do Raju, ale jeśli nie (autorka: muzyczka tudum, pioruny strzelają jak na prawdziwym horrorze xD) będziecie się błąkać całą wieczność po tej jaskini. Jeśli boicie się przejść drzwiami, które są za mną możecie wrócić na Ziemię jako duchy. Wybór należy do Was.
Chłopcy siedzieli podpierając się rękoma. Poziom wody sięgał już do ramion. Nagle Oliver wstał pociągając za sobą Pottera.
- Kusząca propozycja, ale mamy zamiar wejść tymi drzwiami. Zabrać z waszego Raju moją siostrę, wyjść tymi samymi drzwiami i wrócić na ziemię jako ludzie, a nie duchy.
- Nie ma takiej opcji – zagrzmiała kobieta marszcząc brwi na czole.
- Zmiana pakietu ofert. Nie słyszała pani? Nową taryfę dołożyli – mówił chłopak.
- O czym ty mówisz? – zapytała zdezorientowana kobieta
- Niech się pani spyta szefa, on tam wszystko dokładnie wytłumaczy.
Kobieta znikła. Harry czym prędzej podbiegł do drzwi i zaczął się z nimi szamotać.
- Będzie mi tu babsko warunki dyktować – powiedział Oliver. – Odsuń się, ja to otworzę.
Harry zauważył, że jego towarzysz miał taki sam humor jak dnia kiedy Olivia obudziła go w Atenach. Potter posłusznie odsunął się i po chwili był świadkiem tego jak Oliver z kopniaka otwiera drzwi (autorka: Niczym Chuck Norris xD)
- Oliver…
- Co? – krzyknął chłopak odwracając się do Pottera
Wzrok miał dziwnie nieobecny. W jego oczach można było zauważyć jakąś iskrę. Pytanie tylko.. dlaczego?
- Nic już – powiedział Harry i poszedł za Oliverem.
To co ujrzeli za złotą kotarą sprawiło, że dotarło do nich hasło: „to nie przelewki”. Człowiek słysząc nazwę „korytarz” wyobraża sobie jakieś wąskie, długie pomieszczenie. Najwyraźniej w zaświatach mają inną definicję – las? Chłopcy znaleźli się leśnej dróżce. Światło księżyca ułatwiało im przemieszczanie się po ziemi.
- Ty pilnujesz lewej strony – powiedział Harry zwracając się do Olivera – a ja pilnuję prawej.
Przemoczeni szli tak może z 15 minut, bacznie obserwując każdy szelest, każdy kąt. W końcu Oliver nie wytrzymał i zapytał:
- Czy my przypadkiem nie kręcimy się w kółko?
- Możliwe – odpowiedział Potter – jednak szliśmy i tą dróżką i tą. Nie wiem jakim cudem…
- A kto ci powiedział, że dróżkami musisz chodzić? - zapytał Oliver z uśmiechem
- No ale zazwyczaj…
- Zazwyczaj to żywi nie wchodzą do świata umarłych – powiedział Oliver wyciskając sobie koszulę z wody. – Nadzwyczajne sytuacje wymagają nadzwyczajnych metod działania.
- Tak, ale… - powiedział Potter, jednak nie dokończył bo jego rozmówca… znikł.
Oliver siedział na kamieniu, a teraz nie pozostało nic. Rozpłynął się. Blizna dała o sobie znak. Nagle Harry usłyszał jęk… swojego towarzysza. Głos uderzająco podobny do Voldemorta nakazywał Oliverowi powiedzieć wszystko, co wie. Potter zaczął zbliżać się do miejsca gdzie rozgrywała się ta straszliwa scena.
- Nie będziesz mówił? – zapytał Lord – CRUCIO**
Chłopak wił się z bólu, jednak najważniejsze było to aby Lord Voldemort nie czerpał satysfakcji z tortur. „Żadnych jęków Fuller!” – myślał cały czas Oliver
- Jesteś słaby panie Fuller – odezwał się niski głos Czarnego Pana. – Nie nadajesz się do niczego. Nawet nie umiesz wytrzymać we własnych postanowieniach – powiedział lord, kiedy jego ofiara cicho jęknęła. – Zabić, nie chce mi się energii na niego tracić, a przecież mamy tylu wspaniałych gości.
Harry schował się za drzewem, ukradkiem obserwował to co wyprawiał Czarny Pan. Śmierciożercy przynieśli jeńców. Snape trzymał Hermionę, Torres Oliwię, a Bellatrix trzymała Rona. Stanęli naprzeciw Voldemorta. Oddzielało ich martwe ciało Olivera.
- Witam drogich gości. Sprowadziłem was tu, abyście zobaczyli koniec mitu Pottera.
Harry poczuł nagły chłód, całe szczęście z niego gdzieś uciekło. Nie trudno się domyślić, że na przedstawienie zawitali również dementorzy.
- Harry, nie kryj się po krzakach – przemówił Snape. – Wyjdź do ludzi.
Smierciożercy wybuchli śmiechem. Potter zebrał w sobie całą odwagę i wyszedł na środek polany by stawić czoło swojemu przeciwnikowi. Idzie na pewną śmierć. Nie może używać czarów, więc jak ma pokonać kogokolwiek.
- Harry – krzyknął Lord – stary przyjacielu!
Czarny Pan miał taki wyraz „twarzy” jakby Harry stał tu przed nim martwy.
- Powiedz Harry, boisz się? – zapytał Tom Riddle
- Nie – skłamał Potter.
- CRUCIO! – zagrzmiał Lord
Harry poczuł ból. Epicentrum miał w bliźnie, z tego miejsca impuls nerwowy rozchodził się w każdym kierunku. Młody czarodziej czuł jakby czaszka pękała mu na dwie części, kręgosłup rozdzielał się na malutkie kawałeczki, płuca napełniły się gorącym i ostrym wywarem. Opadał z sił. Nogi i ręce odmawiały mu posłuszeństwa. Z trudem utrzymywał pozycję stojącą.
- Boli? – zapytał Czarny Pan z uśmiechem na ustach
- Nie – powtórzył już nieco ciszej Potter.
Czarny Pan spochmurniał.
- Zabić tego rudego i pannę Fuller, albo pannę Granger. Torres, do roboty.
Chłopak posłusznie uniósł różdżkę i bez najmniejszych skrupułów zabił Rona i Hermionę.
- Boli? – zapytał Pan
- NIE! – krzyknął Harry, który nie mógł uwierzyć w to, że nie ma przyjaciół
- CRUCIO!
Zaczęła się druga fala tortur. Harry słyszał jak krzyczy Olivia, jak śmieją się śmierciożercy. Potter miał wrażenie jakby w środku wszystko się topiło, jakby mięśnie oddzielały się od kości, jakby skóra pomalutku z niech schodziła. Upadł na kolana, jednak nie wydał z siebie żadnego dźwięku.
- Boli? – zapytał ponownie Czarny Pan trzymając różdżkę nad Potterem
- Powiedzmy, że potraktuje to jak kurację antycelulitową.
- Co? – zapytał Lord zbity z tropu – Ty ośle! Jedno moje skinienie, a dementor uraczy cię swoim pocałunkiem.
- Myślisz, że te panie z koszyczkami mnie zabiją? – zapytał Harry po czym się roześmiał
Dementor podszedł do młodego czarodzieja i wyjął z koszyczka ciasteczka.
- A dziękuję – powiedział Potter i poczęstował się. – Gustowna różowa sukienka Voldi, od Gucciego?
Lord Voldemort spojrzał na siebie. Siedział w pięknej bufiastej różowej sukience. Wszystko dookoła się pozmieniało. Śmierciożercy również mieli dziwne kolorowe stroje. Zaczynał wstawać dzień. Harry przestał odczuwać ból. Nagle wszystko zaczęło się rozmywać. W finale Harry znalazł się na pustej zielonej polanie. Słońce mocno przygrzewało. Obok Harry’ego pojawiły się ładne drewniane drzwi. Bez namysłu młody czarodziej przekroczył próg. Miejsce w którym się znalazł przypominało stację kolejową, tylko jakoś dziesięć razy bardziej nowoczesną. Spojrzał za siebie. Drzwi z których wychodził wyglądały jak od toalety. Na ławce, przed wejściem do ubikacji siedziała dobrze znana mu postać.
- Hola Oliver! – krzyknął Harry i usiadł obok chłopaka
- Hey! Sprytne, dzięki temu w Raju mają samych twardzieli, a fujary idą na ziemię.
- Tak – przytaknął Potter. – Ale co to było?
- Hmm… - zastanowił się Oliver – w uproszczeniu to taki 3D bogin, który dwadzieścia razy bardziej wyolbrzymia twój koszmar. Mnie na przykład goniło chyba z tysiąc kobiet krzycząc, że mam z nimi dziecko i jako oddany mąż powinienem wracać do domu.
- Jak nie pokonałeś?
- Nie pytaj… - odpowiedział Oliver śmiejąc się
- No to co teraz? – zapytał Potter po chwili milczenia
- Musimy złapać pociąg – odpowiedział Oliver rozglądając się na boki. – Poczekaj tu chwilę, zaraz wracam.
Chłopak podszedł do dziewczyny, która rozdawała jakieś tajemnicze tarcze. Uśmiechając się szarmancko, zaczął rozmowę z młodą damą. Po jego gestykulacji Harry wywnioskował, że zachwyca się wyglądem stacji. Potem dziewczyna zaczęła coś tłumaczyć. Oliver nie czekając dłużej wyciągnął z jej koszyka dwie tarcze. Schował je do kieszeni, po czym nisko się skłonił i odszedł.
- Chodź – powiedział kiedy przechodził obok Pottera.
Zaprowadził go na jakiś wielki plac. Ludzie kręcili się, rozmawiali. Do niektórych podjeżdżały śmieszne małe maszyny, po czym szybko odjeżdżały.
- Zanim dam ci to, co wziąłem od tej damuli to ci wytłumaczę, że MY tego nie możemy posiadać. Rozdaje to tylko umarłym szlachcicom za okazaniem aktu zgonu. Jednak jest to bardzo przydatne. Działa na zasadzie biletu, który jest uniwersalny. Masz – powiedział podając Harry’emu małą tarczę.
Potter obrócił w palcach urządzenie. Podobne do urządzenia iPhone firmy Apple. Małe, prostokątne z ekranem dotykowym. Na wyświetlaczu znajdują się słowa w jakimś obcym języku.
- To po łacinie – powiedział Oliver widząc jak Harry czyta po cichu słowa. – Są to cytaty z życia zmarłego. Jak na ciebie czekałem to się nieco dowiedziałem o tym świecie. Każdy tworzy swój Raj. Jak wiesz piękno jest subiektywne, więc trzeba było wymyślić sposób, aby każdy był zadowolony. Tak więc osobie, której się umarło przychodzi tam – powiedział Oliver wskazując na jakieś drzwi. – W tamtym miejscu musi się zarejestrować, pani wydaje takiej osobie klucze do jego landu i takie bilety jak my mamy, no może gorszej klasy. Ale teraz uważaj, bo tu jest haczyk. Przy rejestracji, kobieta sprawdza jak umarłeś, kiedy, jak to się miało na życie innych i tak dalej. Gdyby wyszło na jaw, że my jesteśmy tu tymczasowo…
- Nie kończ – powiedział Harry. – No dobra, ale jak to działa? – zapytał chłopak wskazując, umówmy się, że na iMap
- Jak się urodzisz z góry masz ustalony adres, no ten land – dodał pospiesznie Oliver widząc, że Harry nie kapuje. – Nie ma tu ulic, każdy adres jest indywidualny. Są to najczęściej słowa, które zmarły bardzo często wypowiadał, oraz jakieś motto życiowe. Zobacz, jest tu funkcja wyszukaj – powiedział chłopak dotykając coś do ekranu. – Jest to dobre do odnalezienia swoich znajomych. Możesz wpisać imię i nazwisko, a jeśli nie znasz to jakieś znaki szczególne. Hmm… popatrzmy… ładne nogi, duży biust, wolna… Harry, to może działać nawet jak biuro matrymonialne… Harry… Harry? Gdzie tego ogiera poniosło? – pytał siebie Oliver rozglądając się na boki.
Nagle Oliver usłyszał znajomy dźwięk. Pik Pik. To zegarek oznajmiał, że na odnalezienie Olivi pozostał już tylko siedem godzin.
- No to pięknie. Nie dosyć, że Olivi nie ma, to tego też musiało gdzieś wywiać.
Harry Potter podążał śmiesznym pojazdem pod wskazany adres:
Imię i nazwisko:
James Potter
Cytat (losowo): „Liluś, umówisz się ze mną?”
więcej…

Młody czarodziej nie miał wątpliwości, że chodzi o jego ojca. Stacja zmieniała się w piękną malowniczą krainę. Chłopak pomyślał sobie, że skoro jedzie do swojego ojca, to może ściągnąć tam i ojca chrzestnego? Dotknął prawą ręką lewej po czym pojawiło się znajome niebieskie pióro. „Przyjdź do taty. TERAZ!” – napisał. Po otrzymaniu raportów, Harry wygodnie oparł się o fotel i podziwiał zmieniający się krajobraz. Minęło 10 minut i otrzymał wiadomość od Syriusza: „Gdzie?!”. Harry roześmiał się i odpisał: ”U taty w domu”. Po paru minutach odezwał się głos pojazdu:
- Dolina Huncwotów wita. Przystanek za dwie minuty.
Harry’emu coś podskoczyło w żołądku. Mijał kilka domów. Domyślał się, że było to mieszkania dziadków, chrzestnego, może jeszcze jakiś przyjaciół. Po chwili pojazd się zatrzymał. Rozsunęły się drzwi i Harry stał naprzeciw pięknej, drewnianej bramy. Uśmiechał się od ucha do ucha. Podszedł do furtki. Znajdowała się tam tablica z której Potter usłyszał znajomy głos:
„Witamy serdecznie!
Znajdują się państwo w Dolinie Huncwotów w landzie Jamesa i Lily Potter. Zostaliśmy zabici przez Lorda Voldemorta w 1992 roku w noc Halloween. Posiadamy syna Harry’ego Pottera, który znany jest jako „chłopiec, który przeżył”. Działaliśmy w Zakonie Feniksa. Jeśli obok ekranu świeci się czerwone światełko to znak, że nie ma nas w domu.
Harry z bijącym sercem spojrzał na lampeczkę. Była zielona.
Proszeni są państwo o nagranie się na automatyczną sekretarkę. Oddzwonimy najszybciej jak się da. Życzymy miłego dnia”

Na tablicy do połowy wyświetlał się ten sam tekst, który był mówiony, ponad to na samej górze znajdowało się zdjęcie rodziny z malutkim synkiem. Harry bez namysłu nacisnął dzwonek. Po chwili z domu wybiegła dorosła kobieta o pięknych ognistych włosach.
- Ha-rry? – mówiła
- Tak, to ja! – odpowiedział z uśmiechem Potter
Nagle Harry usłyszał coś w stylu nadjeżdżającego pojazdu (autorka: coś w stylu zioooom xD). Z czarnego samochodu wybiegło dwóch młodych ludzi (autorka: no może z tą młodością nie przesadzajmy ;)). Mężczyzna z okularami na nosie czym prędzej podbiegł do Pottera raz przy tym lekko się potykając.
- S-s-synu – powiedział zdyszany – co za draństwo cię zabiło?!
Lily wybiegła z furtki i mocno przytuliła chłopaka do piersi.
- Moje kochanie – powiedziała i ucałowała syna w czoło.
Do całej gromady dotarł Syriusz Black. Wyglądał o wiele lepiej niż na ziemi. Nie był przerażająco chudy, włosy lśniły blaskiem i uśmiechał się zapewne tak jak to zapamiętał jego FanCLUB w Hogwarcie.
- Harry, witaj w śród martwych – powiedział i przytulił całą trójkę.
- Nie stójmy tak – powiedziała pani Potter ocierając łzę z policzka. – Pójdę zrobić coś do zjedzenia, a wy oprowadźcie Harry’ego po domu.
James położył rękę na ramieniu syna i zaczął oprowadzać go po domu. Państwo Potter osiadali przepiękne mieszkanie w stylu hiszpańskim. Duży budynek o cegłowym kolorze wyglądał imponująco. Łuki, a między nimi kwiaty świetnie komponowały się z drewnianymi oknami. Dookoła budynku były rozsiane nierównomiernie drzewa. Było ich na tyle dużo by dawały cień, ale i na tyle mało aby było możliwość swobodnego poruszania się. Za domem był basen i boisko do quidditcha. Mężczyźni zdążyli obejść ogród, kiedy to Lily zawołała ich na podwieczorek. Harry wszedł do domu. Dom był urządzony z umiarem i klasą. Wielki salon połączony z kuchnią sprawiały wrażenie jeszcze większego domu. Cała rodzina zasiadła do posiłku. Harry pomyślał, że wcale nie musi wracać do domu.
Oliver jechał pod adres:
„Imię i nazwisko: Olivia Florencja Fuller
Cytat (losowo): „Gdzie jest moja smocza krew?!”
więcej…”

Pełen obaw jechał przed siebie patrząc nerwowo na zegarek. Pozostały trzy godziny. „Jak przekonać Oliwię do powrotu. Jak znaleźć Pottera? Jak się stąd wydostać?”. Takie pytania dręczyły Olivera od dobrych kilku godzin. Zanim zdarzył pojechać po Oliwię dowiedział się, że szefostwo wie o intruzach. Zdradziła ich kobieta, którą spotkali jeszcze w jaskini, a brak dwóch tarcz to potwierdził. Wiedział, że czasu jest nie wiele i jeden fałszywy ruch, a będą błąkać się przez wieki po jaskini. W końcu trafił do posiadłości swojej siostry. Nie zdążyła wybudować domu, w sumie nie miała dużo czasu. Jej Land przypominał dziką łąkę z pięknym wodospadem i jednorożcami. Oliver zaczął wspinać się na górę, przeczuwał że właśnie tam znajduje się jego siostra. Nie pomylił się. U przy wodospadzie siedziała kobieta. Moczyła nogi w jeziorze. Piękna ciesząca się życiem. W ogóle nie wyglądająca na osobę, która chce wrócić do innego świata.
- Olivia – zaczął chłopak.
- Heyka! – pomachała bratu dziewczyna – Co tu robisz?
- Eee… przyjechałem cię odwiedzić – skłamał.
- Nigdy nie umiałeś kłamać – powiedziała Olivia kładąc się na plecach.
- Chcę cię stąd zabrać – powiedział szczerze brat i usiadł obok dziewczyny.
- Gdzie?
- Na ziemię, do żywych.
- Co? – powiedziała dziewczyna nagle wstając – Ja się nigdzie nie ruszam, jest mi tu dobrze. A poza tym to ja idę do babci na obiad.
Dziewczyna zabrała swój szal, który leżał obok i zaczęła schodzić z pagórka. Miała długą białą sukienkę z lekkiego materiału. Jak szła wydawało się, że jest otoczona obłokiem, a nie odziana w sukienkę. Oliver pobiegł za nią. Dziewczyna nie dawała za wygraną, przyspieszyła tempo i wpadła do pobliskiego domu. Oliver tuż za nią.
- Elo babcia! – krzyknęła Olivia
Starsza kobieta wyjrzała z kuchni.
- A kogóż ja widzę? Moje słodkie pociechy? – zapytała starsza pani i przytuliła Oliwię – Kolacja będzie za piętnaście minut.
Oliver spojrzał na zegarek. Pozostało trochę ponad dwie godziny. Nagle spostrzegł, że siostra ogląda jakiś ciekawy program gdzie pokazują… jego zdjęcie.
- Zrób głośniej – powiedział do Olivii i usiadł obok niej na kanapie.
„Dziś rano do naszego świata przedostało się dwóch młodych ludzi. Pan Potter Harry i pan Fuller Oliver. Nie wiadomo jak ominęli zabezpieczenia, wiadomo jednak, że nie bez powodu zawitali do naszego świata. Szukają panny Olivii Fuller – siostry jednego z intruzów. Do każdego domu rozsyłamy zdjęcie obcych i prosimy o udzielenie każdej informacji, która pomoże w uchwyceniu zbiegów.”

Oliver usłyszał jakiś dzwonek i odgłos wylatującej kartki. Podszedł do komody, zobaczył tam dwa zdjęcia: swoje i Harry’ego z wielkim napisem: POSZUKIWANI.
- Olivia! Wracasz natychmiast do domu! – zagrzmiał Oliver, a jego już przydługie czarne włosy opadły na oczy
- To nie mnie szukają – słusznie zauważyła Olivia zajadając się babcinymi naleśnikami.
- To pomóż mi znaleźć Pottera – powiedział Oliver wchodząc do kuchni.
- Ech… no dobrze – powiedziała panna Fuller i wzięła coś z komody. – Jak oni się nazywali… BABCIU! JAK NAZYWALI SIĘ RODZICE POTTERA?
- Zapewne James i Lily Potter. Mieszkają w Dolinie Huncwotów…. mieszka tam Dorea moja koleżanka, a babcia Harry’ego – dodała pospiesznie widząc pytającą minę wnuczki.
- No to kierunek Dolina Huncwotów! – krzyknęła Olivia i poszła z bratem do samochodu.
Rodzeństwo wsiadło do pojazdu i ruszyli pędem przed siebie.
- To jest najlepszy samochód jaki znalazłam w salonie – powiedziała Olivia. – Ma nawet autopilota.
- Olivia…
- Mam ci pomóc ratować Pottera, a nie… NIE CHCĘ WRACAĆ! – krzyknęła Olivia – TU jest mi dobrze. Cisza spokój. Za niedługi czas wybuduję swoją pracownię eliksirów i będę szczęśliwa.
- Pomyślałaś o rodzicach jaki horror przeżyją? – zapytał brat
- Ty mnie nie bierz na rodziców! Poza tym to twoje zmartwienie, bo to z twojego powodu zostałam zabita. To TY mnie sprowadziłeś do tej swojej Deatis, która potem przyszłości podstępnie mnie otruła. Masz tą swoją przyjaciółkę!
Oliver zamilkł, wiedział, że nie ma co kontynuować rozmowy z siostrą… i tak się nie zgodzi. Dalszą podróż spędzili w milczeniu. W końcu usłyszeli
- Dolina Huncwotów wita. Przystanek za dwie minuty.
Oliver wyskoczył jak oparzony z samochodu.
- Gdzie ci się tak spieszy? – zapytała Olivia widząc jak brat kilka razy naciska dźwięk domofonu
- Nigdzie – odpowiedział patrząc na zegarek, na którym pozostało półtorej godziny.
W końcu wyszła do nich młoda kobieta.
- Dzień dobry, czy zastaliśmy Harry’ego Pottera? – zapytał Oliver
- Pojechał z Ojcem na stację – odpowiedziała kobieta. – Tobie też radzę – powiedziała zwracając się do Olivera – inaczej będziecie mieli kłopoty.
- W sumie to wszystko jedno, gdzie te kłopoty będą… - powiedział do siebie Oliver
Rodzeństwo znowu wsiadło w samochód i obrało kierunek: STACJA. Pod koniec podróży Oliver postanowił jeszcze raz zaryzykować i zaczął temat powrotu do żywych.
- Olivia… - zaczął – Jak nie wrócisz Potter zginie, ponieważ zawarł przysięgę Torresa, a jak my w ogóle nie wrócimy to zabiją przyjaciół Pottera. Proszę… pomóż nam… - mówił Oliver robiąc zmartwioną minę. Wyglądał tak słodko i niewinnie.
- Gdybym nie była twoją siostrą to może i bym się nabrała na te słodkie oczka – odpowiedziała Olivia – Nie i koniec. To nie moja wina, że Potter był na tyle głupi, że zawarł z Torresem układ.
Dojeżdżali na miejsce.
- Poza tym to będę szczęśliwa jak jakiś śmierciożerca zabije drania za to, że nie wypełnił zadania.
Usłyszeli głos pojazdu:
- Stacja. Przystanek za dwie minuty.
Rodzeństwo wysiadło. Zaczęli bacznie rozglądać się za czarną czupryną. Weszli do środka. Ludzie podejrzanie patrzyli na Olivera. Nie było wątpliwości, że go rozpoznają z telewizji. Do zakończenia zadania zostało jakieś 15 minut. Oliver kręcił się wokół własnej osi, aż nagle zauważył znajomą postać. Podbiegł do niej czym prędzej.
- Harry… - urwał ponieważ zostali otoczeni przez jakiś podejrzanych ludzi z różdżkami wycelowanymi w ich skromne osoby. Nastała cisza, którą przerwał jakiś mężczyzna. Krąg się otworzył i do środka wszedł mężczyzna w podeszłym wieku w towarzystwie kobiety, którą chłopcy zaszczyt mieli poznać już w jaskini.
- To oni? – zapytał się kobiety
Dama skinęła twierdząco głową.
- Czego tu szukacie? – zapytał starszy człowiek
- Przybyliśmy po moją siostrę… - powiedział Oliver
- Po co? – zapytał starzec
- Jeśli nie wróci z nami nasi przyjaciele zostaną zabici – wtrącił Potter.
Mężczyzna uczynił gest ręką i otworzył portal. Przypominał to ciemny wir.
- Gdzie jest twoja siostra?
- Tu jestem – odezwała się dziewczyna.
- Moje dziecko, chcesz wrócić do domu? – zapytał starzec
Olivia zawahała się przez chwilę, popatrzyła na brata i Harry’ego. Chciała im pomóc, ale tu była szczęśliwa, tu odnalazła spokój. Na ziemi czekały ją tylko problemy.
- Nie – odpowiedziała.
- Widzicie, ona nie chce wracać. Tu jest jej miejsce – mówił starzec – nie na ziemi. Wy musicie wracać, bo pozostając tu nie zaznacie spokoju. proszę – powiedział wskazując na portal i zapraszam dopiero kiedy naprawdę umrzecie.
Chłopcy rozejrzeli się dookoła. Czy tego chcą czy nie wrócą do domu bez Olivii. Każdy ich sprzeciw nie wiadomo czym by się zakończył. Po mężczyznach tworzących krąg można spodziewać się wszystkiego. Oliver już miał przekraczać portal kiedy odezwał się:
- Pamiętasz kochana jak Torres potraktował cię kiedy umierałaś? Jaki był pewny siebie? Myślisz, że Czarny Pan da mu umrzeć? Myślisz, że szybko znajdziesz tu tego osła? Mylisz się… ten jego uśmieszek długo będzie gościł na jego twarzy.
To powiedział pan Fuller i wskoczył w czarny wir. Zakręciło mu się w głowie, myśli obijały się mu o czaszkę. Nie wiedział kim jest i co robi, nie wiedział co się dzieje. Twarde lądowanie pod nogi Torresa nieco odświeżyło mu pamięć.
- Gdzie Olivia? – zagrzmiał Torres z trudem wstając z fotela
- Gdzie Olivia? – zapytał Fuller Pottera wstając i kołysząc się z lekka
- Jaka Olivia? – zapytał Potter
- Jaka Olivia? – zapytał Oliver Torresa
Torres wychodził z siebie. Wyjął różdżkę i już miał zadać ból panu Fullerowi, kiedy to ktoś wytrącił mu narzędzie z ręki.


___________________
* WINGARDIUM LEVIOSA – zaklęcie, na dźwięk którego latają różne przedmioty;
** CRUCIO jedno z trzech zaklęć niewybaczalnych. Crucio zadaje ból;

------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział miał ukazać się jutro, ale ze względu na to, że co niektórzy wymyślają jakieś roboty domowe, sądzę że bym go nie opublikowała. Jak wymyślałam wątek podróży w Zaświaty wydawał mi się bardzo ciekawy i nie mogłam się doczekać, kiedy go napiszę, ale teraz mam coś lepszego ^^ tylko kiedy ja to napiszę xD
Powiem Wam, że chcę zmienić wygląd tej strony, ale nie mam żadnego pomysłu… zrobiłam dwa szablony i doszłam do wniosku, że są beznadziejne. Chyba wena w sprawach szablonowych mnie opuściła xD A to wszystko przez Pottera. Wiecie jak ciężko jest znaleźć ładne zdjęcie Pottera i to jeszcze Radcliffa xD Po prostu jakiś cud xD Ale tak sobie pomyślałam, że może zrobię nagłówek ze „swoim zdjęciem”… co wy o tym sądzicie? Hermiona mi się nie podoba, Rona nie można znaleźć… Harry pożal się Boże… ej, a może jakiegoś Torresa chcecie co? ^^ Ale nie wiem czy to nie popsuje jakiegoś waszego wyobrażenia na jego temat… Piszcie z kim chcielibyście szablon i czy z suwakami bądź bez ^^ a jeśli z Harrym to proszę o jakieś ładne zdjęcie ^^ (mam jedno, ale takie na zimę ;/) Jakby kto się pytał to poszukuję zdjęcia z HP i CO jak to Harry się odwraca i ma zasłonkę obok siebie. To jest ta scena jak się pokłócił z Ronem. No to tyle ogłoszeń xD Piszcie w komentarzach opinie na temat notki i… przyszłego szablonu xD

Podstrona: *1* / 2 / 3 / 4

aragor 24 kwiecień 2009
ja mam cos dla tych co lubia magie. punktgg.pl, dr jubicz odkrywa magiczny sekret... punktu gg ;))

stokrotek 21 luty 2009
ladnie to wyszlo

Alex 29 lipiec 2008
Witaj,
informuję, iż blog Twój został oceniony.
Pozdrawiam :).

flov 27 lipiec 2008
Twój blog został rygorystycznie oceniony pod nr 3615.

Czarny Pan 27 lipiec 2008
Czarny Pan się kłania. Z nieskrywaną radością informuję, iż na blogu [ten-inny-lord] wreszcie ukazał się nowy rozdział autorstwa mojego wspólnika, Pottera. Serdecznie zapraszamy. Pozdrawiam i życzę miłych wakacji :-)

dann 26 lipiec 2008
Hej! Zapraszam na forum poświęcone pisarstwie! Jest to nowo powstałe stowarzyszenie młodych pisarzy i poetów. Ideą forum jest poznawanie innych twórców. Łączmy się! Liczę na to, że się zarejestrujesz. Pozdrawiam!

PS. rozdział jak zwykle powalający :) jestem stałą czytelniczką :D

dzasta 25 lipiec 2008
sweeeeetasny blog :)

dolores 25 lipiec 2008
Ej no nie unowocześniaj, bo to psuje efekt :/ No a tak w ogóle to da się wyciągnąć zmarłego do żywych? :D U mnie za niedługo nowa notka :]

OliFFcia 24 lipiec 2008
Nowa notka- organizacyjna na Nastoletnia--czarownica.blog.onet.pl ; ] + niespodzianka :D
Pozdrawiam ;*

Lily & Harry 23 lipiec 2008
Po prostu świetne!!! Super się czyta! A na dodatek z humorem ;)
pharry graphics & htmls by CamiShoot from katiacereatti Layout has been made by Gimp 2.6.9 with radcliffephotos.net's photos gallery. Was done by 1 day and host by ifotos.pl and blog4u.pl. Never copy my networks. I would find you and damage you. Don't check. Open in Opera and good fun! I'm good girl for normal people. I am fucking Neo-children!

© Copyright 2007-2010 by pharry.blog4u.pl